52

Tak go twarzą, tak wzrostem, tak mową trafiła,

Tak go dobrze postawą wszytką wyraziła,

Że z niej beł własny436 Atlant stary, jako chciała.

Potem utaiwszy się cicho, pilnowała,

Aż się jednego czasu zdarzyła godzina,

Której swego kochanka odeszła Alcyna;

Jakoż za wielkiem szczęściem tej sprawie pomogła,

Bo pół godziny wytrwać bez niego nie mogła.

53