To wymówiwszy, z ręki puszcza ptaka, który

Rabikana rączego zalatuje z góry.

Łowiec z swojego konia na ziemię zskakuje

I uzdę z głowy, munsztuk z gęby mu wyjmuje:

On bieży, jako strzała, puszczona z cięciwy,

Kąsaniem i wierzganiem srogi, zapalczywy;

Ale się i myśliwiec puścił pieszo po niem,

Naszczuwając go to psem, to ptakiem, to koniem.

7

I pies za Rabikanem poszedł tak w pogonią454,