Tylko do nieba ciężkie oczy podnosiła,

Jakby skarżąc się cicho na surowe bogi,

Że na nię wszytkie oraz posyłali trwogi.

Chwilę stojąc bez mowy, potem się ozwała

I język na żal, oczy na łzy rozwiązała:

40

»Cóż wżdy463 dalej, fortuno, chcesz poczynać ze mną?

»Po co mię męczysz? Po co pastwisz się nade mną?

»Co mi więcej wziąć możesz, jedno ten stroskany

»Żywot, na więtsze męki teraz zachowany?