Kto może wypowiedzieć skargi, kto łykania,

Kto wrzaski, kto wzdychania, kto łzy, narzekania,

Gdy w łańcuchu oddana blizkiemu zginieniu,

Siedziała, posadzona na zimnem kamieniu,

Gdzie mokre na bladą twarz perły wylewała

I od srogiego dziwu śmierci wyglądała?

Ja nie mogę od żalu mówić: muszę skrócić

O tem teraz, a rymy gdzie indziej obrócić.

67

Inszą nie tak żałosną historyą pocznę,