Spocony i na twarzy wszytek upłakany.
84
I nie myśląc, że we śnie widzenia się rodzą
Fałszywe, które z strachu, lub z żądzej pochodzą,
Pewnie tuszy, że jego dziewka ulubiona
W wielkiem niebezpieczeństwie jest gdzie położona.
I nagle, jako piorun, z łoża się porwawszy,
W zbroję się tylko swoję zwyczajną ubrawszy,
Bryliadora konia wziął z sobą swojego,
Nie biorąc i lokaja i sługi żadnego.