Tę wierność, którą panu winien beł swojemu!
Zawżdy mądry i baczny — by tak beł do końca! —
I pilny beł Kościoła świętego obrońca,
A teraz dla miłości na stryja swojego,
Na cześć swoję i nie dba na Boga samego.
2
Ale go ja wymawiam, owszem się raduję,
Że w mem złem towarzysza takiego najduję;
Bom i ja na me dobre słaby i schorzały,
Na złe zdrowy i duży483, już to czas nie mały.