W czerni wszytek ubrany, z Paryża się puszcza
I tak wiele swych dobrych przyjaciół opuszcza,
Gdzie afrykańskie wojska i hiszpańskie miały
Stanowiska i w polu obozem leżały.
3
I owszem nie obozem, ale pod drzewami,
Rozproszeni po polu gwałtownemi dżdżami,
I pod dachami leżą, w różne zgromadzeni
Kupy, bliżej i dalej siebie położeni;
Wszyscy śpią i po ziemi wzdłuż się rozściągają,