Jednego dnia tak, jako miewał w obyczaju,
Jeżdżąc z miasta do miasta i z kraju do kraju,
Stanął nad rzeką, która dzieli z Normandami
Brytony489, bodąc blizkie swe morze rogami;
Ze dżdża, z rozpuszczonego od gorąca śniegu
Wezbrawszy, biegła w bystrem w one czasy biegu,
A w jednę zgromadzone kupę wielkie wody,
Zrzuciwszy mosty, wszytkie pobrały przechody.
9
Patrzy Orland po brzegach, ale ani domu