Naostatek otwiera oczy ociężałe,
Lecz nikogo nie widzi; zaczem owdowiałe
Pierze, skoczywszy z łoża lękliwa, opuszcza
I wypadszy z namiotu, do brzegu się puszcza.
22
Bieżąc do morza, drapie wybladłe jagody,
Będąc już pewną wieszczką swojej przyszłej szkody;
Włosy niewinne rwała, piersi pięścią biła,
Patrzy — bo pełnem ogniem Cyntya551 świeciła —
I to tam, to sam swego upatruje zbiega,