I upadszy na łożu, łzami je moczyła

I schyliwszy twarz na dół, do niego mówiła:

»Wczora się nas na tobie położyło dwoje,

»A dziś dlaczego z ciebie nie wstajem oboje?

»O okrutny Birenie, o zły, o zdradliwy!

»O dniu, któregom na świat wyszła, nieszczęśliwy!

»Samam jedna! Kto mię tu ratuje niebogę?

»Widzieć żadnej nadzieje pomocy nie mogę!

28

»Próżno na tej pustyniej ludzi upatruję;