Krom głowy kształtu nie ma źwierzęcia, a z gęby

Z obu stron jej wychodzą, by u świnie, zęby.

Ciężki jej raz dał z góry w czoło, między oczy,

Ale darmo, chocia ją bił ze wszytkiej mocy.

102

Gdy pierwszem uderzeniem Rugier nic nie sprawił,

Wracał się, aby znowu lepiej się poprawił,

Pod hipogryfowemi skrzydłami widzący

Tam i sam cień po wierzchu wody biegający.

Orka na brzegu pewny pokarm zostawiała,