Zbyt żałosny z swej zguby tak wielkiej, we zbroję
Ubrał się i włożywszy na ramię tarcz swoję,
Oddalił się od morza i szedł po zielonej
Łące prosto ku jednej dolinie przestronej,
Gdzie przez pośrzodek lasu beł miedzy inszemi
Gościniec naubitszy drogami mniejszemi.
Niewiele uszedł, jako usłyszał grzmot srogi
Tam, gdzie była nawiętsza gęstwa podle drogi.
16
Podle drogi usłyszał grzmot i dźwięk straszliwy