Pomocy, ile może, za niem rączo bieży.

Ale on zaś tak wielkiem ucieka mu krokiem,

Że go już ledwie może Rugier dojźrzeć okiem.

21

Tak jeden uciekając, a goniąc zaś drugi,

Drogą ciemną, która szła prosto przez las długi,

Co raz się rozszerzając, obadwa bieżeli,

Aż na łąkę zieloną, wielką wybieżeli. —

Ale teraz dam pokój cnemu Rugierowi,

A pocznę o Orlandzie, który Cimoskowi