Okrom szable nie bierze żadnej inszej broni
I puszcza się do skały po głębokiej toni.
32
Wiosła ciągnie do piersi, a tył do tej strony,
Kędy ma wolą wysieść, trzyma obrócony,
Jako kiedy w skorupy ubrany powłokiem
Rak do brzegu niesporem postępuje krokiem.
Beł ten czas i godzina, kiedy mokrej rosy
Pełne złota jutrzenka rozściągała włosy
Przeciw wpół odkrytemu dopiero słońcowi,