Co było zazdrosnemu gniewno Tytonowi661.

33

Gdy już beł tak daleko brzegu w onem czesie,

Jako kamień ciśniony z mocnej ręki niesie,

Zda mu się, że płacz słyszy i zasię nie wierzył,

Że słyszał: tak go słaby głos w uszy uderzył.

I wszytek się obróci, sobą pochylony,

I ujźrzy, trzymając wzrok ku ziemi schylony,

Uwiązaną u brzegu dziewkę, której myła

Woda nogi, jako ją natura stworzyła.