Tak szeroko plugawą paszczekę rozdarła,

Żeby konia i z chłopem pospołu pożarła.

Bez rozmysłu w nię śmiele skoczył, zapędzony

Na bacie z wielką kotwią i tak utopiony

W brzydkiem garle, kotwicę z wielkiem podziwieniem

Między językiem wstawił, między podniebieniem,

38

Tak, że nie mogły spodnie podnosić się szczeki,

I zwierzchnie spuszczać więcej u sprosnej paszczeki,

Jako kto podkop robi, gdzie piasek wybiera,