Z sprosnem dziwem, natarł nań bez żadnej ochrony,
Ażeby mógł i dziewkę obronić zarazem
I potkać się z straszliwem dziwem jednem razem,
Między orką, między nią stanąwszy, nie trwożył
Nic sobą, a miecz w pochwach przed sobą położył.
W ręku miał kotew z liną; z tak wielkiem srogiego
Sercem dziwu tam czekał na miejscu morskiego.
37
Skoro plugawa orka bliżej nastąpiła
I Orlanda na bacie stojąc obaczyła,