Co raz więcej, z jaskiniej plugawej wypływa,
A linę długą w rękę bierze, co wisiała
U kotwie, która w gębie wstawiona została.
41
Z tą śpiesznie na brzeg płynie po morzu głębokiem
I stanąwszy na ziemi suchej mocnem krokiem,
Ciągnie kotew do siebie, która w gębie tkwiała
I dziwowi paszczekę sprosną rozdzierała.
Idzie orka za liną, chocia się wydziera
I choć się wielkiem gwałtem ciągnie i opiera,