Olimpia, którą wprzód miłość oszukała,
Potem na nię fortuna zła zbójcę posłała,
Którzy ją, odjechaną od męża chytrego,
Zanieśli onegoż dnia do wyspu670 srogiego.
Poznała tam Orlanda zaraz nieszczęśliwa;
Ale iż ją tak nago zgraja niecnotliwa
Wystawiła, nie tylko mówić z niem nie chciała,
Ale i podnieść oczu na niego nie śmiała.
56
Pytał jej zatem Orland, żalem poruszony,