Dwóch więźniów z twarzą smętną zacnych prowadzili,

Za których Maganzowie według słowa swego

Złota nagotowali najwyborniejszego.

Krzyknie Marfiza: »Czegóż dłużej czekać chcemy?

»Bankiet się nam otwiera, gdy już tych widziemy!«

11

»Wezwanych spełna niemasz — Rugier się ozowie

»I tak na onę mowę Marfizy odpowie —

»Przydzie czekać: wnet sławny, wnet taniec zaczniemy,

»Na którem krok skrwawiony wielom pomylemy«.