O hełm pogański drzewo Wiwian swe. skruszył:
Nie jeno go nie zrzucił, ale ani ruszył.
74
Sarracen, potężniejsza co jest jego siła,
Stłukł tarcz Wiwianowę, jakby z lodu była,
I z siodła go wyrzucił; ten na ziemię leci,
Zostaje między kwieciem w trawie bez pamięci.
Malagizy probować szczęścia chce lepszego
I zemścić się despektu, bolu, krzywdy jego.
Cóż potem: ledwie drzewo złożył, ledwo skoczył,