Marfizie z Mandrykardem szczęście ostatniego
Czekać placu kazało, lecz ta marszczy czoło
Ani chce dla tej patrzeć przyczyny wesoło.
Niemniej Rugier, bo pierwszej pary wiedział siły,
Boi się, by się spólną śmiercią nie skończyły.
47
Od Paryża na milę jedno miejsce było
Rozkoszne, wszystkim dziwne uciechy czyniło,
Przekopem niewysokiem wkoło obegnąne,
Igrzyskom ponno jakiem umyślnie oddane.