46

Raz tą drugi raz ową chwyta go za boki

Ręką i grabie objął niemi grzbiet szeroki;

Kolana swe pod jego podkłada golenie:

Chce to wziąć sztuką, czego ostatnie silenie

Mieć nie może; tak niedźwiedź, kiedy z barci spada,

Rozjadszy się, to szarpie, to naprzód dopada,

Bieży z rykiem do drzewa, które go zrzuciło,

Gryzie, zęby w niem topi, jakby winne było.

47