Słucha rady i na nię mądry król przypada.

Wsiadł na koń, choć mu nie w smak, drogi nie odkłada,

Bieży, jak strzała żartko puszczona z cięciwy,

Tem bezpieczniej, im gęstsze cienie przyjaźliwy

Mrok nocny rozpościera, pod których zasłoną

Wiatry żartkością konia rwie nieokróconą.

Dwadzieścia tysięcy miał z sobą wojska swego,

Co krwawej szable uszli Rynalda dzielnego.

85

Tych zaś, których on pobił z swą bracią rodzoną,