Już się przez namocniejsze wojsko przebił, woła

Rynalda, co dać głosu duże garło zdoła;

Gdzie najgęstszy trup leży, prosto się udaje,

Nieuleczone rany z obu stron zadaje.

A jako trafunek chciał, zeszli się i razem,

Aż skry do obłoków szły, swem ścięli żelazem;

Bo drzewa ich w tysiąc sztuk tak się zdruzgotały,

Iż trzaski nieba i gwiazd jasnych dosięgały.

95

Jako poznał Rynalda Serykan zacnego,