103

I Astolf i Sansonet dziwnie się cieszyli

Z onego towarzystwa, na które trafili.

Do Damaszku dzień jeden przed gody wjachali

I na przedmieściu sobie gospodę obrali;

Gdzie spali do godziny tej, której Tytona

Starego pospolicie budzi jego żona.

A stali tam tak dobrze, że onego czasu

Na pałacu lepszego mieć nie mogli wczasu.

104