Że się zdało, że nieba ogniami gorzały.

142

Obłoki z siebie czarne zasłony puszczają,

Które słońcu i gwiazdom twarzy zasłaniają;

Morze z spodku, a niebo srodze huczy z góry,

Wichry srogie ogniste wymiatają chmury,

Które dżdżami zimne mi karzą i biczują

I mrozem niewytrwanem tych, którzy żeglują,

A w nocy pospolicie moc swą rozciągają

I gniewliwe bałwany tłuką i mieszają.