Tak Sarracen okrutny bije w czasy one

Chrześcijany, głęboko we śnie utopione.

Nie próżnuje i Medor w onejże godzinie,

Ale na podłem nie chce zabawiać się gminie.

179

Wchodzi tam, gdzie z Labretu książę zawołane

Odpoczywał z swą panią, a tak na przemianę

Zobopólnie się beli z sobą obłapili,

Żeby beli między się wiatru nie wpuścili.

On obojgu ucina głowy. O życzliwa