Tam, kędy Medor leżał, spiesznie się wracała.

23

Potkała, wracając się na zad onem czasem,

Pasterza, który jachał wierzchem gęstem lasem,

Szukając jałowice jednej swej zgubionej,

Ode dwu dni od bydła jego obłądzonej.

Tego z sobą pojęła tam, gdzie zbywszy siły,

Medor lał krew obfitą z obrażonej żyły;

Której tak wiele z niego z piersi było wyszło,

Że mu do ostatniego końca było przyszło.