Tego nie wiem, jako jej w on czas nie straciła,
Kiedy na wyspę płaczu zaniesiona była,
Tam, kędy ją nieludzki, zły naród srogiemu
Na pokarm beł wystawił dziwowi morskiemu.
40
A iż tam nic takiego przy sobie nie miała,
Czemby beła pasterza z żoną darowała,
Którzy do tego czasu, jako się trafili
Do ich domu, tak pilnie obojgu służyli,
Zdjąwszy z ręku manelę swoję drogą onę,