I mając morski piasek i brzeg z lewej strony,

Prostą drogą jachali wciąż do Barcelony.

42

Ale do Barcelony niżli dojachali,

Szalonego jednego przed miastem potkali,

Który, jak świnia jaka, w błocie uwalany,

Grzbiet, piersi, twarz i wszytek łeb miał umazany.

Rzuci się na nie zaraz, jako się pies miece

Na obcych, i oboje jeśli nie uciecze,

Będzie źle około nich — ale tych zapomnię,