Że sercu swemu w piersiach miejsca nie najdował.

Tak swej dziewki, o której ustawicznie myślił,

Pragnął szukać, żeby się dla niej nie rozmyślił

Skoczyć w najwiętszy ogień; ale żadną miarą

Nie mógł przed oną sprosną czarownicą starą.

144

Wie, co przyrzekł Marfizie, i tak to przez lasy,

To przez góry, gdzie chciała, jachał w one czasy.

Ale ani do siebie słowa przemówili

Ani na się wejźrzeli, aż w drodze trafili