I osiadł lotne źwierzę, wódz mu nie wypuszczał

I z razu szedł od ziemie z lekka; ale potem

W okamgnieniu zginął jej z oczu prędkiem lotem.

Tak, kiedy okręt z portu na głębią wychodzi,

Bojąc się skał i piasków i miałkich powodzi,

Zrazu pomału idzie; ale kiedy z brzegiem

Port zostawi, wiatr mija niedościgłem biegiem.

17

Skoro Astolf odjachał, dziwnie frasobliwa

Bradamanta zostawa, w myśli swej wątpliwa,