On się nie da nachylić i sam w się zebrany,

Konia jako najmocniej przyciska kolany.

Ale tak beł targaniec od pohańca tęgi,

Że się grabi u siodła zerwały popręgi;

Ledwie Orland postrzega, że już jest na ziemi,

I ściska jeszcze siodło kolany mocnemi.

88

Z takiem grzmotem spadł grabia, z siodłem obalony,

Jaki czyni zbrój pełny wór, z góry zrzucony.

Koń, który beł bez uzdy, bez munsztuka w gębie