Miedzy niem, a rycerzem szockim, dokończyła,
Miedzy gęstemi drzewy odpoczywał w cieniu
Przy jednem kryształowem, wesołem strumieniu;
Ale pierwej zdjął siodło upracowanemu
Z grzbieta, a uzdę z gęby koniowi swojemu,
Aby się pasł na trawie; wtem w małą godzinę
Ujźrzał, że rycerz jakiś z gór wjeżdżał w równinę.
94
Skoro go Doralika na górze ujźrzała,
Choć jeszcze beł z daleka, zaraz go poznała;