I w temże od Orlanda schowana kościele;
Który z wyspy olbrzymskiej706 z przyjacioły swemi
Wodami nieodwłocznie popłynął słonemi.
103
Bez cyrulika jednak odjechać nie chcieli,
Bo markiezową boleść haniebną widzieli.
Straszliwie mu opuchła noga i zsiniała,
Kość stłuczona niezmiernej męki przydawała,
Której on nie mógł wytrwać, ale co godzina
Omdlewał, wołał, sarkał, narzekał chudzina.