Świadków wzywał skał niemych żalu nieznośnego,

Trafunkiem usłyszał ktoś i smutne nowiny

Do smutniejszej, zmarszczywszy czoło, niósł dziewczyny,

Którą nie tak bolały własne utrapienia,

Jak jego żal, skoro jej przyszedł do wiedzenia.

58

Lecz ze wszystkich skarg, które od posła słyszała,

Ta jej piersi nabarziej biedne przerażała,

Iż niepotrzebnie Rugier rozumiał i sądził,

Aby Leon jej sercem barziej, niż on, rządził.