A choć to ostre dardy773 bolów niewytrwanych
Bodą go przez pośrzodek piersi skłopotanych,
Słowa jednak nie mówi, nieszczęsny, żadnego,
Któremby pojedynku unikał strasznego;
Schnie we dnie, schnie i w nocy, nigdy nieuśpiony,
Smutek piersi przenika srogi, niezgojony.
A przecię tysiąc śmierci podjąć raczej woli,
Niż kochanemu nie być Leonowi kwoli.
57
Łzy mu się, znak ciężkiego serca, w oczach wiją,