A ciężko ustawicznie wzdychając, płakała,
Ani jej mógł sen zamknąć oczu zmordowanych
Ani wystraszyć z serca trosk niehamowanych.
Potem, kiedy czarnawe mroki wypędziła
Rana zorza i piękne słońce prowadziła,
Niebo, co ją małżonką z wieków naznaczyło
Rugierowi, nagłą jej pomoc uczyniło.
98
Rano Marfiza piękna przed Karłem stanęła,
A skoro pozwolenie do rozmowy wzięła,