I szablę w rękach, z którą w wielkiem chodzi kroku,

To w głowę tnie, to dziurę sztychem czyni w boku,

Tak przystępu Afrowi chcąc bronić blizkiego,

Który rękami objąć pragnie piersi jego.

122

Widzi krew, co mu ciecze z boku i z kolana,

W którem przez nakolanka świeciła się rana;

Zaczem tuszy i tej jest, weselszy, nadzieje,

Iż zmordowana jego wściekłość nademdleje.

Poganin zaś jelcami szable potłuczonej