Bradamanta do swych się myśli znowu wraca,

Z lewego na bok prawy coraz się przewraca.

57

Nakoniec obłapił ją sen leniwy swemi,

Gdy wynikał biały świt, skrzydły czarnawemi,

I ujrzy najsmutniejsza dziewka kochanego

Rugiera, co omdlewa tysiąckroć dla niego.

A on tak zdał się mówić: »Czemu, siostro moja,

»Czemu najrozkoszniejsza twarz truchlała twoja?

»Wątpisz o mej przyjaźni? Wiedz, iż barziej ciebie