W najszczęśliwszą godzinę Astolf urodzony

I rozmajtych skosztował, śpiąc, czując, rozkoszy,

Złote jutrzenka śliczna rozpuściwszy włosy,

Tytona na wysokiem łożu opuszczała

I w liliowy wieniec skronie ubierała,

Wstał i wyniść z pokoju chce uzłoconego,

Alić w progu kochanka obaczy Pańskiego.

61

Ten go wziąwszy za rękę, krok z izby prostuje,

Tajemnice nieznanych rzeczy rozwięsuje.