Że Marfiza w namioty z nią pospołu weszła,
Marfiza, co od granic Kataju żyznego
Po same oceanu brzegi niezmiernego
Niewymówionemi się dziełami wsławiła,
Najmniejsza dusza z kotar401 swoich wychodziła;
Pragną ją widzieć wszyscy, ten tego popycha,
Ledwie już w najgęściejszej ciżbie drugi dycha.
10
Dla witania zaś kiedy do Karła przybyła,
Pisze Turpin, iż nizki pokłon uczyniła,