Szczerze swą bronią robi Rynald odważony,

Rugier jakoś słabieje, zda się, nademdlony.

Wzdycha ciężko Agramant, z bojaźni blednieje,

Różny koniec tuszy wziąć od wszczętej nadzieje;

Sobrynowi staremu wszystkę winę daje,

Rady jego przeklina, grozi, fuka, łaje.

4

Tem czasem okropnych gusł zrzódło i studnica,

Najdoskonalsza wieków owych czarownica,

Melissa, stara baba, króla algierskiego