Uśmiechnął się; lecz ktoby serce widział jego,
Snadno pozna, iż jako śmiech w uściech zmyślony,
Tak w piersiach tai się ból, łzami opojony.
Potem rzekł: »Teraz już czas, mój gościu kochany,
»Zwłaszcza, żem beł od ciebie jawnie nagabany,
»Spełnić słowo, ukazać zaraz probę taką,
»Której dawnoś miał szukać z pilnością wszelaką.
95
»Miałeś szukać i ty sam i wszyscy, co macie
»Żony, a w nich się, jako w czem dobrem kochacie