57

»Takeśmy się każdy z nas byli obrócili

»Na swe przypadki, żeśmy cudzych nie patrzyli.

»Jam się przecię obejźrzał na jej wrzask do dziury

»I ujźrzałem, że ją już zewlókł Cyklop z skóry

»I wtrącił ją w jaskinią. A myśmy skórami

»Nakryci, po staremu szli między owcami,

»Gdzie nas pasterz wprowadził w łąki niesieczone,

»Między piękne pagórki i chrósty zielone.

58