Właśnie, jako szczwany wilk, bieżał ku domowi.
Gryfon, co został, tak się rozumie zelżonem,
Tak swego towarzysza hańbą oszpeconem,
Żeby się w ogniu wolał widzieć w onej chwili,
Widząc, jako się wszyscy śmiali i szydzili.
92
Pała na twarzy z gniewu i wstydu wielkiego,
Jakoby błąd Martanów beł jego samego,
Bo wszyscy tejże kuźniej dzieła wykładali
I takiegoż się po niem męstwa spodziewali.