Ale kiedy do ręcznej przyszło potem broni,
Tak zbłądził, że Demosten sam go nie obroni:
Jakoby beł papierem kryty, nie żelazem
Tak się boi i tak drży przed namniejszem razem,
Na ostatek ucieka bez wstydu i rzędy
Miesza; ludzie się śmieją koło niego wszędy.
91
Potem powstał huk i krzyk i wielkie wołanie
Pospolitego ludu i chłopiąt gwizdanie,
Gdy wypuściwszy wodze swojemu koniowi,