Do tej wściekłości wściekłość jego równać mogę.

Zawoła na karlika: »Ty tam jedź w swą drogę!«

Konia i wozu nie chce czekać i żadnemu

O swej trosce nie daje znać słudze swojemu.

Sam, jako wściekły, pędem niewściągnionem bieży,

Tusząc, że gdzie rozbójcę swojego przebieży.

Konia nie ma, ale wziąć zamyśla pierwszego,

Którego potka, by też i nie wiem czyjego.

37

Niezgoda się, postrzegszy tej myśli, rozśmiała