Król słysząc ono imię straszne i surowe,
Którego wszytkie kraje bały się wschodowe
I na które, choć było przez przeciąg niemały
Odległe, niejednemu kolana zadrżały,
Pewien jest, że jeśli wczas nie zabieży temu,
Zginąćby przyszło jego ludowi wszytkiemu;
Przeto zaraz hamował swoje w onej chwili,
Którzy już beli gniewy w bojaźń obrócili.
127
Z drugiej strony synowie Oliwijerowi